10 mitów i przekłamań o autonomii dentystów

Written by admin on 20 kwietnia 2009. Posted in Kalendarium

Z

nany polski reżyser Joanna Kos-Krauze („Plac Zbawiciela”, wsp. przy „Nikiforze”) znana z celnych i lakonicznych powiedzeń postawiła niedawno tezę :
niektórym zdaje się, że myślą. W gruncie rzeczy jedynie porządkują uprzedzenia
Dokładnie tak jest w przypadku dyskusji, jaka ma miejsce w sprawie naszego miejsca w korporacji lekarskiej.

Większość energii projektodawców tej pięknej idei idzie na zbijanie argumentów „nie na temat” oraz prostowanie mitów i uprzedzeń.

Oto one:

Cała dyskusja jest nieistotna- z autonomią czy bez  izba to przeżytek  

arrow rozwiń/zwiń odpowiedź

Kontra:

Argument tu i ówdzie pojawiający się (szczególnie na forach internetowych). Już w paru miejscach postulowałem abyśmy domagając się od nie-lekarzy aby nie tworzyli nowej medycyny sami jako nie-prawnicy i nie-menedżerowie nie tworzyli podwalin pod nowe koncepcje. Oczywiście możemy uznać, że zawsze będziemy młodzi, piękni , zdrowi i bogaci ale i to nie zapewnia sukcesu (vide Titanic) . Trzeba jeszcze albo mieć szczęście aby przejść „suchą nogą” przez życie albo mieć w zanadrzu strukturę pomocną w rozwiązywaniu trudnych sytuacji. Zadajmy sobie pytanie: czy chcemy wyzbyć się jakiekolwiek instytucji integrującej (wszystko jedno czy izba czy związek zawodowy czy PTS czy inne)? Jeśli nie to zapytajmy się dalej- czy na horyzoncie pojawia się inna ogólnopolska struktura , która ma szansę przyciągnąć duże rzesze stomatologów – raczej nie widać. Izby są i będą gdyż zostały wprzęgnięte w tak dużo zadań „państwowych” że ich wyprzęgnięcie będzie za dużo kosztowało Państwo Polskie. Skoro więc izby są i będą to im szybciej zorganizujemy je tak aby nam efektywnie służyły tym lepiej. Pamiętajmy, że źle funkcjonująca izba jest gorsza od braku izby.

Nie ma woli w społeczności lekarzy dentystów do jakiejkolwiek autonomizacji stomatologii

arrow rozwiń/zwiń odpowiedź

Kontra:

Argument nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością.
Starczy wejść na jakiekolwiek forum internetowe i przejrzeć wątki dotyczące izb. Dominuje brak zrozumienia dla celowości tak ścisłego powiązania z korporacją ogólnolekarską .
W sondzie internetowej , jaką przeprowadziła Wielkopolska Izba (witryna internetowa) w listopadzie 2008 – 94% biorących udział (260 uczestników) było za zdecydowanymi zmianami z czego zdecydowana większość – za osobnym samorządem. W ankiecie rozpisanej wśród dlegatów na Krajowy Zjazd Lekarzy w marcu 2008 na 97 delegatów odpowiedzi udzieliło 45 osób z czego 33 było za możliwością osobnych wyborów.

Najwyższa władza w samorządzie- Krajowy Zjazd Lekarzy- opowiedziała się przeciwko jakimkolwiek zmianom oddalając w styczniu 2008 projekt stanowiska w tej sprawie

arrow rozwiń/zwiń odpowiedź

Kontra:

Ulubiony argument oficjeli z Naczelnej Komisji Stomatologicznej. Istotnie projekt stanowiska przewidującego celowość zmian w kierunku większego udziału delegatów-dentystów w kształtowaniu polityki personalnej przepadł ale intencją jego zgłoszenia było raczej wywołanie tematu a nie koniecznie jego uchwalenie. Dyskusja trwała jakieś 10 minut a to troche za mało aby Zjazd mógł sobie wyrobić rzetelny pogląd na sprawę. Powtarzanie tego argumentu (znalazł się również w oficjalnych dokumentach izby Gorzowskiej i Opolskiej ) prowadzi do psucia prawa izbowego. Nie można wywieść żadnych wniosków czy skutków prawnych z niepodjętych uchwał!. Takie wnioski można wywieść tylko z aktów uchwalonych. W przeciwnym razie ( i to nam pomału grozi) aby poznać zdanie samorządu w jakiejś sprawie trzeba będzie przewertować nie tylko rejestry uchwał organów ale również wszystkie protokoły posiedzeń aby sprawdzić czego te organy nie uchwaliły.

Autonomia oznacza utratę kontaktu z kolegami lekarzami

arrow rozwiń/zwiń odpowiedź

Kontra:

Nic podobnego. Projekt zgłoszony w roku 2008 przewidywał minimum samostanowienia we wspólnej izbie.
Skoro już mowa o haśle „chcemy być z lekarzami” to warto się zastanowić jaki wymiar ma to skądinąd sympatyczne hasło dla każdego z nas. Owszem – członkowie organów spotykają się w mieszanym towarzystwie i jest to miłe i –co ważniejsze- twórcze. Ale to dotyczy zaledwie 30-40 dentystów w okręgowej izbie. Reszta z nas spotyka przedstawicieli naszego bratniego zawodu głownie raz do roku podczas badań okresowych, a jeśli się integruje z lekarzami to towarzysko bez udziału wspólnej izby.

Autonomię promują osoby żądne władzy i mające w tym swój osobisty cel

arrow rozwiń/zwiń odpowiedź

Kontra:

Historycznie rzecz biorąc jest to najczęstszy argument rządów autorytarnych chcących powstrzymać przemiany.
Niestety pojawia się ze strony części członków NRL-l.dentystów.
Jest to smutne gdyż spycha dyskurs w kierunku , w jaki nie powinna iść dyskusja wykształconych ludzi. Są z grubsza biorąc 2 wypróbowane sposoby zdezawuowania przeciwnika:
1. Zasugerować że jest on „inteligentny inaczej”
2. Zasugerować, że mówi to co mówi bo ma w tym własny ukryty interes

Nihil novi sub sole

Nawet częściowa autonomia w postaci osobnych wyborów do rad lekarskich oznacza utratę przez delegatów-dentystów wpływu na wybór tych czy innych lekarzy do rad lekarskich

arrow rozwiń/zwiń odpowiedź

Kontra:

Jakiego wpływu? – w Zjazdach uczestniczy 22% stomatologów. Nawet nie spotykają się razem aby uzgodnić politykę głosowań więc z pewnością nie prezentują jednolitego stanowiska.
I słusznie- co nam do tego który lekarz będzie reprezentował lekarzy? Co to oni nie mają własnego rozumu i ot tak dla hecy celowo wybiorą osoby nieodpowiedzialne?
Zarzut nie trzyma się kupy.

Osobne wybory do rad lekarskich to de facto dwa zjazdy w jednym

arrow rozwiń/zwiń odpowiedź

Kontra:

Rozłączność głosowania do rad lekarskich nie powoduje utraty integralności Zjazdu jako organu.
Zważyć należy bowiem, że zjazdy lekarskie mają 10 najważniejszych funkcji do wypełnienia- a więc:
wybory: 1/prezesa izby,2/rzecznika odpowiedzialności zawodowej ,3/ zastępców rzecznika,4/rady lekarskiej,5/ komisji rewizyjnej,6/sądu lekarskiego,7/komisji wyborczej, nadto :
8/ udzielenie absolutorium organom,
9/uchwalenie budżetu,
10/podjęcie uchwał, stanowisk, apeli.
Spośród tych dziesięciu funkcji jedna wykonywana byłaby rozłącznie i to nie całkowicie. Nie można bowiem utożsamiać aktu głosowania z całym aktem wyborczym. Proponowany przez Ministerstwo Zdrowia zapis art6ust.7 projektu ustawy nie wyklucza prawa lekarza do zgłoszenia kandydatury lekarza dentysty do rady lekarskiej i odwrotnie prawa lekarza dentysty do zgłoszenia kandydatury lekarza do rady lekarskiej. Poza tym w dyskusji przedwyborczej zarówno lekarze jak i lekarze dentyści mogą swobodnie popierać bądź krytykować zgłoszone kandydatury. Wspólna jest też komisja skrutacyjna i mandatowa. Wszystko to powoduje, że decyzja co do wyboru rady lekarskiej jaka zapadłaby wskutek takiego jednego rozłącznego głosowania nie dawałyby podstaw do kontestowania jej jako decyzji podjętej przez części organu (zjazdu).

Osobne wybory do rad  to nieuzasadnione ograniczanie czynnego prawa wyborczego

arrow rozwiń/zwiń odpowiedź

Kontra:

Argument ten używał podczas dyskusji w NRL nad ordynacją wyborczą szef Naczelnej Komisji Wyborczej- dr Nekanda-Trepka. Jak sam twierdzi- powiedział mu to przez telefon prof.Winczorek (znany konstytucjonalista)
Zakres prawa wyborczego nie jest normą absolutną. Bywa ograniczany i rozszerzany w zależności od ważnego interesu społecznego (ostatnio dyskutowane było w Polsce rozszerzenie prawa głosowania poprzez obniżenie wieku z 18 do 16 lat) .
Absolutną normą jest za to przestrzeganie praw wynikających z ustawy zasadniczej. Ta zaś mówi, że samorząd ma należycie reprezentować członków izb. Jak mamy być należycie reprezentowani skoro na obsadę nawet naszych własnych reprezentantów mamy wpływ w 22 procentach?

W razie powstania osobnych izb, stomatologów nie stać na ich utrzymanie

arrow rozwiń/zwiń odpowiedź

Kontra:

Przed wszystkim nikt na razie nie mówi o rozdziale. Poza tym same wybory osobne to nie wszystko. Konieczne jest właśnie wydzielenie pewnej puli środków na działalność stomatologiczną, ale żeby dać jakiemuś zarządowi realne środki trzeba ustanowic nad nim jakąś kontrolę społeczną i po to m.in. są potrzebne własne wybory dentystów.
Jeśli już kiedyś dojdzie do rozdziału izb to bez paniki: izby powinne być w miarę duże (minimum 5 tyś członków ) . Stomatologów stać aby zapewnić wysoką ściągalność składki wzamian za sprawny samorząd. Skoro dziś utrzymują się izby okręgowe mające 2,5-3 tysiące doktórów to ewentualne okręgowe izby lek-dentystyczne mające po ok. 5 tys członków spokojnie przeżyją.

Nie będzie miał kto pracować w warunkach autonomii a przy separacji samorządów to już w ogóle klapa

arrow rozwiń/zwiń odpowiedź

Kontra:

Nie ma kto pracować już teraz bo gros czasu osoby pracujące w radach lekarskich poświęcają na wspólne sprawy ogólnolekarskie. A czasu wszyscy mamy mało.
Duża część pracy jest nieefektywna gdyż nie wie jedna izba co czyni druga i tak przez brak kontaktów i koordynacji w wielu sprawach wyważamy otwarte drzwi. Skoro strona www Komisji Stomatologicznej NIL od 2 lat jest w budowie trudno spodziewać się czegoś innego. Brak oddelegowanej obsługi prawnej dla stomatologów na szczeblu NIL.
Biorąc pod uwagę budżet NIL (ok. 15 mln zł) stać byłoby stomatologów już teraz na zatrudnienie porządnej kancelarii adwokackiej za sumę nawet około 100 tys rocznie. Za takie pieniądze można spokojnie wymagać fachowej reprezentacji prawnej , z której korzystałyby wszystkie komisje stomatologiczne. W końcu Polska jest krajem unitarnym a nie federalnym i w każdym miejscu w RP prawo jest takie samo.

Print Friendly, PDF & Email